Interpelacja w sprawie programu naprawy finansów Rzeczypospolitej
Szanowny Panie Premierze! W dyskusji na temat naprawy finansów Rzeczypospolitej szczególnie niepokoi kierunek poszukiwania oszczędności w wydatkach państwa. Trudną sytuację budżetu i konieczne w związku z tym oszczędności odczuć mają podobno wszyscy obywatele. W praktyce jednak najmocniej odczują to ekonomicznie najsłabsze grupy społeczne. Podczas dyskusji nad programem postuluje się albo likwidację ustawowej waloryzacji rent i emerytur, albo zawieszenie jej przynajmniej na kilka lat. Rozważa się również wprowadzenie podatku dochodowego dla rolników, chociaż z analiz Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi jednoznacznie wynika, że ˝rolnicy są grupą społeczną o najniższych dochodach z wyjątkiem rodzin utrzymujących się z pomocy społecznej˝. Oszczędności szuka się również w wydatkach na opiekę społeczną i pomoc socjalną. O ile zgodzić się trzeba z propozycjami zmierzającymi do likwidacji różnych agencji i funduszy, to już sposób realizacji tego zadania budzi sprzeciw. Jeżeli bowiem likwidacja polegać ma na łączeniu kilku agencji w jedną instytucję, ale o zmienionej nazwie, to taka reforma nie jest reformą i nie przyniesie oszczędności. Tak więc główny ciężar reformy spadnie na grupy najsłabsze, od których fiskus łatwo może wyegzekwować należne mu daniny. Zastanawiające jest, dlaczego gdy w budżecie brakuje pieniędzy, wyciąga się te kilka złotych od biedaków, a nie oszczędza się na wydatkach organów władzy i administracji? Dlaczego z całą surowością egzekwuje się niewielkie należności podatkowe od szarych obywateli, a umarza się (lub co gorsza dopuszcza się do przedawnienia) bardzo duże należności? Raporty NIK wielokrotnie wskazują na nieprawidłowości skutkujące dużymi stratami, których nikt nie stara się nawet odzyskać. Wzrost wydatków na rzecz różnych bardzo rozbudowanych instytucji publicznych uzasadniany jest koniecznością wzmacniania państwa. Dlaczego jednak np. problemy wymiaru sprawiedliwości chce się rozwiązać przez większą ilość pieniędzy, a nie przez poprawę organizacji pracy i wprowadzenie rozwiązań zgodnych ze zdrowym rozsądkiem? Czy sąd musi przez dwa lata rozpatrywać sprawę o uznanie wypowiedzenia za dokonane z naruszeniem prawa, jeżeli pięć minut wystarczy na stwierdzenie, że wypowiedzenie doręczono po terminie, w którym Kodeks pracy umożliwiał pracodawcy dokonanie takiego wypowiedzenia. Z drugiej strony, czasem jedna rozprawa wystarczy, aby sprawę umorzyć, mimo że prokuratura prowadziła śledztwo przez kilka lat. Widać, że przy tym samym prawie można przeciągać postępowanie lub je szybko zakończyć. Dlaczego mówiąc o wydatkach nie bierze się pod uwagę racjonalnego wydatkowania publicznych pieniędzy? Czyżby ˝tanie państwo˝ było synonimem ˝biednego społeczeństwa˝? Jaką korzyść przynosi obywatelom państwo marnotrawiące środki publiczne? Jeszcze jeden przykład rozrzutności naszych instytucji publicznych. W Polsce mamy ok. 50 tys. samochodów służbowych, koszt eksploatacji jednego samochodu, który dziennie jeździ 80 km, to w skali miesiąca ponad 10 tys. zł! Co jakiś czas wybuchają afery związane z zakupem luksusowych limuzyn lub niezgodnych z przeznaczeniem wykorzystaniem tych samochodów (z samochodów korzystają małżonkowie wyższych urzędników, a jak wykorzystują samochody mniej znaczący urzędnicy, nikt właściwie nie kontroluje). A przypominam, że wszyscy ci urzędnicy otrzymują również co miesiąc zwrot kosztów za korzystanie z własnych samochodów. Jak wyliczyli dziennikarze tygodnika ˝Wprost˝ (z 23 lutego 2003 r.), służbowe auta urzędników państwowych kosztowały podatników 4 mld zł. I to bez liczenia kosztów eksploatacyjnych i pensji kierowców. Proszę te 4 mld zł zestawić z kwotą 4 mld zł, które w 2003 r. wydano na waloryzację rent i emerytur. Czy więc moralne jest namawianie emerytów do wyrzeczeń, by tysiące rządzących nimi urzędników mogło tych emerytów oglądać, jadąc luksusową limuzyną, z klimatyzacją i podgrzewanymi siedzeniami? Takich przykładów korzystania z przywilejów, które pozwalają lepiej żyć w biednym kraju, można podać więcej. Podam tylko jedno porównanie. Od bonu do hipermarketu potrącany jest podatek. Gdy prezes NBP, zarabiający miesięcznie ponad 50 tys. zł, leci prywatnie samolotem LOT-u, uzyskuje ulgowy bilet, który zwiększa jego dochód, ale od tej korzyści nie płaci podatku (nie chodzi o loty służbowe, ale tylko o prywatne). W związku z powyższym zwracam się do pana premiera z prośbą o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania: 1. Starając się poprawić finanse Rzeczypospolitej, należy zacząć od przeglądu kosztów utrzymania instytucji publicznych. Czy w Ministerstwie Finansów dokonano takiego przeglądu? W jakim kierunku pójdą rozwiązania oszczędnościowe? 2. Które akty prawne proponuje się zmienić, żeby ograniczyć koszty utrzymania instytucji publicznych? 3. W jaki sposób hasło ˝tańszego państwa˝ znajdzie swoje odzwierciedlenie w programie reformy finansów publicznych? 4. Jakie są możliwości ograniczenia liczby samochodów służbowych i zastosowania w tej sprawie rozwiązań znanych w Europie Zachodniej? Poseł Józef Skutecki Warszawa, dnia 23 kwietnia 2003 r.
- Interpelacja w sprawie sprzedaży strategicznego pakietu akcji Telekomunikacji Polskiej SA
- Interpelacja w sprawie przydziału środków finansowych na dodatkowe etaty dla Sądu Okręgowego w Bydgoszczy
- Interpelacja w sprawie przyznania świadczeń kombatanckich osobom, które wykonywały pracę przymusową na terenach okupowanych przez III Rzeszę z wyłączeniem terytorium II RP w granicach z dnia 31 sierpnia 1939 r.
- Odpowiedź na interpelację w sprawie niezapewnienia środków finansowych dla gmin w związku z reformą oświaty
- Interpelacja w sprawie podjęcia działań związanych z zadośćuczynieniem mieszkańcom wsi, które były spacyfikowane przez hitlerowców w czasie II wojny światowej