Interpelacja w sprawie dokształcania pracowników MSZ wyjeżdżających za granicę

   Panie Ministrze! Ministerstwo Spraw Zagranicznych jako jedna z kluczowych instytucji rządowych, bardzo zresztą specyficzna, oprócz wagi i znaczenia wynikającego z usytuowania w hierarchii administracji państwowej znane było również szeroko z tego, iż dbało o stałe dokształcanie i doskonalenie profesjonalne swoich pracowników i ich współmałżonków, a w określonym wymiarze również pracowników innych instytucji.    Dokonywane jednak w ostatnich kilkunastu latach eksperymenty w resorcie i z resortem spowodowały, jak wynika z uzyskanych informacji, poważne spustoszenia w tym znakomicie funkcjonującym systemie kształcenia. Nie zmieniły się natomiast, jak utrzymuje oficjalnie MSZ, wymogi dotyczące kwalifikacji zatrudnionych pracowników.    Powstaje zatem zasadnicze pytanie, jak wygląda de facto kwestia podnoszenia kwalifikacji w resorcie, na obecnym etapie, w świetle oferowanych aktualnie przez kierownictwo MSZ możliwości kształcenia kadry i współmałżonków oraz wobec niżej przytoczonych faktów.    Ministerstwo Spraw Zagranicznych zawsze dysponowało wykwalifikowaną kadrą tłumaczy z głównych języków obcych oraz doświadczonych lektorów. Jeszcze siłą inercji ten stan posiadania dotrwał do połowy lat 90. Niestety w ich końcówce przestał de facto funkcjonować Wydział Tłumaczy, który był częścią struktury organizacyjnej Protokołu Dyplomatycznego MSZ. Obecnie ministerstwo wynajmuje gros tłumaczy z zewnątrz w zależności od potrzeb, płacąc za usługi bardzo wysokie gaże. Podobny los spotkał lektorów. Z braku koncepcji finansowej i merytorycznej kierownictwa MSZ lektorzy zmuszeni zostali do opuszczenia resortu, zawiązując wkrótce po tym prywatną Agencję Nauki Języków. Aktualnie w MSZ nie ma komu w istocie szkolić pracowników w zakresie języków obcych.    Szczególnie dotkliwie odczuwają to żony pracowników kierowanych na placówki i przedstawiciele niższego personelu administracyjnego. Jak ważny jest to aspekt z punktu widzenia pracy ambasad lub konsulatów, nie trzeba chyba udowadniać.    Podejmowane nieudolne próby przetargów w ramach instytucji, które mogłyby podjąć się zorganizowania lektoratów, skończyły się, jak dotychczas, fiaskiem. W wyniku powyższego po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat nie było w MSZ lektoratów języków w II półroczu 2002 r. Wszyscy chętni, a było ich wielu, odeszli z kwitkiem.    Według posiadanych informacji nie lepiej również kształtuje się sytuacja dotycząca szkolenia komputerowego dla pracowników MSZ.    Jest to tym bardziej niezrozumiałe, iż od zatrudnionych w Ministerstwie Spraw Zagranicznych wymaga się bezwzględnego zaliczania testów ze znajomości posługiwania się komputerem, nie stwarza się natomiast elementarnych możliwości do kształcenia wszystkich zainteresowanych. Nie ma komu szkolić pracowników MSZ w zakresie obsługi komputerów, a dwaj odpowiedzialni za to specjaliści nie są fizycznie w stanie odpowiedzieć na istniejące zapotrzebowanie.    Do niedawna zajmowała się tą kwestią wyspecjalizowana agencja spoza MSZ. Obecnie Biuro Kadr i Szkolenia, pomimo licznych próśb i wniosków ze strony personelu MSZ, nie potrafi z nieznanych bliżej względów wyłonić w drodze przetargu firmy (agencji), która mogłaby prowadzić działalność szkoleniową w ministerstwie.    W całym II półroczu 2002 r., a ściślej w samym końcu ubiegłego roku, zdołano zorganizować swoimi siłami zaledwie dwa kursy (w których uczestniczyło po kilka osób), podczas gdy liczba zainteresowanych obejmuje, lekko licząc, kilkudziesięciu kandydatów. Część z nich (ostatni w kolejce) zdoła ukończyć kurs dopiero w końcu bieżącego roku i to w przypadku, jeżeli nie wystąpią dalsze niespodziewane trudności.    W świetle powyższego chciałbym prosić pana ministra o odpowiedź na następujące kwestie:    Jak to jest możliwe, że kierownictwo MSZ, w sposób konsekwentny egzekwując wymogi w zakresie testów językowych i komputerowych dla wyjeżdżających za granicę, nie stwarza jednocześnie pracownikom możliwości podnoszenia kwalifikacji w tym zakresie?    W jaki sposób doszło do tego, iż MSZ pozbawione zostało profesjonalnych lektorów i informatyków, a szkolenia komputerowe prowadzą wyłącznie dwaj pracownicy resortu, którzy nie są w stanie objąć nimi zdecydowanej większości zainteresowanych?    Jak kierownictwo MSZ może tolerować takie kardynalne zaniedbania w procesie ważnego szkolenia pracowników, kto jest za to odpowiedzialny i dlaczego jeszcze nie wyciągnięto konsekwencji służbowych wobec winnych tego stanu rzeczy?    Jakie podejmowane są kroki, ażeby zmienić tę kompromitującą sytuację?    Z poważaniem    Poseł Tadeusz Samborski    Warszawa, dnia 23 stycznia 2003 r.





Perfumeria online calvin perfumeria perfumy zapachy damskie męskie baseny szaflary termy szaflary termy aquapark szaflary upominki reklamowe medycyna pracy szczecin stół inspirowany noclegi nad morzem Cięcie kamienia Wrocław chelaty quick cash advance chelaty tanie wizytówki przepisywanie tekstu fajne angielski lublin angielski lublin angielski lublin