Interpelacja w sprawie działalności kłusowniczej w Lasach Państwowych
Szanowny Panie Ministrze! Lasy w Polsce są jak wiadomo dostępne dla każdego. Las jest z jednej strony przyrodniczym skarbcem, z drugiej strony - otwartym magazynem, z którego jeśli ktoś zechce, może wynieść albo wnieść co mu się podoba. Działo się tak zarówno przed laty, jak i dzieje się teraz. Niegdyś jednak kradzieże drewna na dużą skalę zdarzały się incydentalnie, tak dziś o tego typu wydarzeniach słyszy się coraz częściej. Dzisiaj zdarzenia te nie są już incydentalne, przybrały nawet czasami rozmiarów działalności zorganizowanej na dużą skalę. W skład czynów określanych w terminologii leśnej jako szkodnictwo leśne wchodzą takie zachowania jak: kradzież drewna i gałęzi, kłusownictwo, niszczenie mienia leśnego, bezprawne korzystanie z lasu, wwóz do lasu nieczystości itp. Najbardziej dotkliwymi czynnościami są kradzieże drewna i kłusownictwo. Z tytułu tych działalności Lasy Państwowe ponoszą koszta szacowane na około 3-4 mln zł rocznie! Wśród kłusownictwa występują przypadki dokonania szkód zupełnie niewymiernych, jak kłusowanie żubra, wilka czy orła bielika. W zakresie kradzieży drewna do niedawna wśród polskich regionów dominowała Kielecczyzna. Obecnie sytuacja się zmieniła, ale nie dlatego, że kradzieże drewna na Kielecczyźnie spadły, ale dlatego, że region ten został dogoniony pod względem ilości tych wykroczeń przez inne polskie regiony silnie zalesione. Obecnie w zakresie ilości kłusowników i liczby kradzieży drewna prowadzi region radomski, śląski, zachodniopomorskie i Podlasie. Wielki problem występuje również w lasach okalających Warszawę. Reakcja mieszkańców wsi jest różna, lecz zazwyczaj mimo tego, iż wiedzą, kto kłusuje, milczą. Milczą, bo boją się kłusowników i milczą, bo dość powszechnie uważa się na wsiach, że kłusownictwo niejako wpisane jest w wiejskie życie. W tym miejscu warto odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest dzisiejszy kłusownik. Zdaniem myśliwych niejednokrotnie są to ludzie uczciwi działający pod przymusem trudnej sytuacji, stąd łatwo też mogą owego procederu zaniechać. Gorsi są osobnicy kierujący się pazernością w myśl stwierdzenia, że wspólne, znaczy niczyje. Kłusownikiem okazuje się często bogaty i poważany rolnik czy mieszczanin zażywający niedzielnego spaceru po lesie. Tacy spacerowicze przyłapani na gorącym uczynku często są butni i aroganccy, choć i z nimi możliwy jest konsensus. Niektórzy zajmują się kłuserką z tradycji, będącej reminiscencją minionego, a tłumionego przez wieki łowiectwa ludowego. Osoby te uważają się za specjalistów w swej dziedzinie, mają pewne zasady w swym postępowaniu, a głęboko zakorzenione pierwiastki łowiectwa sprawiają, iż taka patologia jest szalenie trudna do wyplenienia. Zdarza się również, że kłusownikiem stają się osoby pasjonujące się łowiectwem lecz niemające możliwości zgodnie z literą prawa realizacji tej pasji (np. osoby karane). Polują więc na dziko, kierując się swoistą etyką i nie siejąc takiego spustoszenia w zwierzostanach, jak osoba czerpiąca zyski z kłusownictwa. Wędrując po lesie często nie dostrzegamy założonych wnyków, potrzasków i różnych innych pułapek. Te najpospolitsze wnyki są różnorakie: zazwyczaj druciane (na sarny i zwierzynę drobną), ze stalowych linek (w tym bardzo grubych, nawet o średnicy 1 cm) na grubego zwierza, misternie wyplatane ˝kompozycje˝ z drutów (usztywniają) i linek, aż po amatorskie pętle ze sznurka. Szczęśliwie niepomiernie rzadziej przytrafiają się potrzaski, wilcze doły i skomplikowane pułapki, stwarzające zagrożenie życia i zdrowia również dla ludzi. Kłusownictwo obecnie uchodzi bezkarnie większości osób popełniających wspomniane czyny. Kłusownicy przyłapani ze skłusowaną zwierzyną czy narzędziami swej pracy tłumaczą zazwyczaj, że rzeczy te znaleźli i akurat nieśli oddać leśniczemu. Największe nasilenie wymienionych wyżej czynów ma miejsce w okresie przedświątecznym. Dochodzi wtedy do kradzieży choinek, stroisz, ścinania całych drzew dla pozyskania jemioły, obdzierania runa leśnego z mchów i widłaków i wreszcie samo kłusownictwo. Przez większość mieszkańców wsi i małych osad proceder ten jest czystym zwyczajem przekazywanym z ojca na syna od wielu pokoleń. Za działalność taką biorą się nierzadko ludzie nieznający lasu. Kłusownicy często nie potrafią wrócić do zastawionych wnyków i ˝upolowane˝ w ten sposób zwierzęta nie są nawet podniesione. Wyspecjalizowaną służbą, powołaną do zwalczania przestępstw i wykroczeń określanych mianem szkodnictwa leśnego, jest Straż Leśna podległa nadleśnictwom. Strażnicy są uzbrojeni w broń palną i dysponują uprawnieniami, umożliwiającymi im ochronę leśnego mienia. Pracowników Straży Leśnej szkoli się systematycznie w zakresie prawa, kryminalistyki, walki wręcz i posługiwania się bronią. Na każdym etapie szkolenia bacznie zwraca się uwagę na kulturę osobistą, etykę i opanowanie pracowników. Istotą ich pracy nie są bowiem typowe restrykcje. Strażnik ma za zadanie wyłapywać wśród osób popełniających wykroczenia w lesie osoby, które szkodzą lasowi w sposób zorganizowany, nie incydentalny. Wysoka kultura osobista strażnika i najzwyklejsze pouczenie jest, wedle specjalistów działu kontroli Lasów Państwowych, dużo skuteczniejsze niż surowe restrykcje. Uczy bowiem właściwych zachowań i nie wywołuje chęci zemsty i odwetu. To bardzo ważne, bowiem wielokrotnie strażnicy leśni napotykali sytuacje, gdy kłusownicy w obronie swojego wątpliwego interesu posuwali się nie tylko do gróźb pod adresem leśników, ale również do otwartej przemocy, podpaleń, niszczenia mienia i nawet zamachów na ich życie. Bandy kłusowników są nieraz świetnie zorganizowane. Kłusownicy niejednokrotnie zaopatrzeni są w sprzęt, transport i środki łączności znacznie wyższej klasy niż ta, którą dysponują polscy leśnicy. Mimo wszystko uważa się, iż grupy te natrafiły na godnego przeciwnika, gdyż popularnym w służbie leśnej stało się nawiązywanie kontaktów z Policją, Strażą Miejską i innymi służbami mundurowymi. Jest to współpraca instytucjonalna ciesząca się sporą skutecznością. W niektórych przypadkach takiej leśnej przestępczości (głównie niższej szkodliwości) zauważono jej spadek nawet o 90% w stosunku do roku poprzedniego. Najlepsze rezultaty w dziedzinie zwalczania leśnej przestępczości ma Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Radomiu. Od stycznia bieżącego roku na tamtejszym terenie działa specjalna grupa interwencyjna złożona z ośmiu najlepszych strażników z radomskiej dyrekcji. Wybrano ich ze względu na ich predyspozycje psychomotoryczne, umiejętności opanowania i negocjacji, doświadczenie zdobyte w różnych, niejednokrotnie niebezpiecznych sytuacjach. Ta ˝specgrupa˝ ma za zadanie nie tylko ścigać i łapać przestępców, ale również, a nawet przede wszystkim, pomagać nadleśnictwom w szkoleniach i treningach Straży Leśnej. Przy wszystkich tych działaniach Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Radomiu nieustannie edukuje społeczeństwo na wszystkich obszarach związanych z lasem i jego funkcjonowaniem. W Ośrodku Edukacji Ekologicznej i Integracji Europejskiej w Jedlni-Letnisku powołano izbę dydaktyczną poświęconą zagadnieniom szkodnictwa leśnego i jego zwalczania. W izbie zgromadzono pułapki na zwierzęta, narzędzia do kradzieży drewna, nielegalne narzędzia do zbioru jagód, podrabiane cechówki i numeratory. Zgromadzono materiał poruszający tematykę szkodnictwa leśnego od czasów Jagiellonów, przez zabory i okupację, aż po czasy współczesne i dokumentację fotograficzną trudnej, niebezpiecznej i odpowiedzialnej służby Straży Leśnej. Mając na uwadze powyższe zagadnienie, opracowane na podstawie doniesień medialnych z prasy specjalistycznej i witryn internetowych organizacji ekologicznych, jak też na podstawie rozmów z osobami bezpośrednio związanymi z przedstawionym zagadnieniem, kieruję do Pana Ministra przedstawione poniżej pytania: 1. Jak radzą sobie inne (poza Radomiem) jednostki Straży Leśnej? 2. Czy nie warto byłoby przełożyć sukcesów radomskiej Straży Leśnej na inne województwa, powołując podobne jednostki jak wspomniana wyżej grupa interwencyjna? 3. Czy Ministerstwo ma inne pomysły zwalczania kłusownictwa poza istniejącymi, które nie zawsze się sprawdzają? Z poważaniem Poseł Sandra Lewandowska Warszawa, dnia 14 lutego 2007 r.
- Interpelacja w sprawie kosztu zakupu samochodów dla przedstawicieli administracji państwowej oraz prezesów agencji rządowych
- Interpelacja w sprawie obsady karetek pogotowia ratunkowego
- Odpowiedź na interpelację w sprawie zasad rozpatrywania wniosków o zmianę taryfy celnej
- Interpelacja w sprawie wydania rozporządzeń do ustaw umożliwiających skuteczniejszą działalność Policji
- Interpelacja w sprawie niekorzystnego przeliczania ekwiwalentu pieniężnego z tytułu prawa do bezpłatnego węgla dla górników z całkowicie likwidowanych kopalni